Ta kobieta kiedyś ważyła prawie 200 kg, a po porodzie przytyła jeszcze bardziej.
Z powodu swojej wagi trudno było jej pracować, chodzić, a nawet stać.

Ale pewnego dnia postanowiła zmienić swoje życie i w pół roku schudła prawie 100 kg.
Marina nigdy nie była szczupła.
Od dzieciństwa była pulchna — nie dlatego, że jadła cukierki kilogramami, jak to często bywa u dzieci, ale po prostu dlatego, że kochała jedzenie.

Nie interesowały jej słodycze — talerz smażonych ziemniaków albo pizza sprawiały jej znacznie większą przyjemność.
Po ukończeniu studiów Marina poszła na studia doktoranckie i została nauczycielką.
Lubiła uczyć, być potrzebna, tłumaczyć trudne rzeczy prostym językiem.

Pewnego dnia jeden z jej studentów — student drugiego roku, młodszy od Mariny o siedem lat — powiedział jej komplement, potem zaprosił ją na kawę, a sześć miesięcy później świętowali już ślub.
Wkrótce para doczekała się córki.
Po porodzie kobieta przytyła jeszcze bardziej.
Marina nie próbowała schudnąć.
Aż jej waga przekroczyła 200 kilogramów.
Zaczęła się męczyć tym, co kiedyś lubiła.
Wieczorami nogi bolały ją tak bardzo, że chciało jej się płakać.
Wtedy po raz pierwszy naprawdę zapragnęła się zmienić.
Ale, jak wielu ludzi, Marina mówiła sobie: „od poniedziałku”, „od następnej wypłaty”, „po świętach”.
Bała się zacząć, bała się porażki.
Ale pewnego dnia zebrała się na odwagę i poszła na siłownię.
I została.
Choć było trudno, wracała tam raz za razem.
Na początku było strasznie ciężko.
Ale każda wizyta na siłowni czyniła ją silniejszą.
Po sześciu miesiącach Marina schudła 55 kilogramów.
Jej waga spadła do 154 — to wciąż dużo, ale już nie 209.
Przez kolejne trzy miesiące nadal nad sobą pracowała.
Dieta, ćwiczenia, dyscyplina.
Waga spadła jeszcze o 13 kilogramów.
Dziś Marina waży o 100 kilogramów mniej niż na początku swojej drogi.
I nie zamierza już się zatrzymywać.



