Czerwcowy wieczór w Mirgorodzie okazał się wyjątkowo cichy i ciepły. Słońce powoli chowało się za horyzontem, malując ściany starego domu Stepana i Marii
Jej palce chwyciły beton, krew przesiąkała przez rękaw, podczas gdy jego koledzy zamarli z przerażenia i wstydu. Cztery piętra niżej czekała ciemność.
Wycierała stół, prasowała firanki, rozwieszała rodzinne zdjęcia i mówiła sobie, że milczenie czasem ratuje rodzinę. Héctor nazywał to szacunkiem.
Za oknem pachniało tamales, spalinami i wilgotnym betonem. Wiadomość od Eduardo Beltrána przyszła bez powitania. „Dziś podpiszesz albo zostaniesz na ulicy
Lecz w duszy Katii panował lodowaty chłód. Zastygła przy znajomej furtce z wytartą walizką w ręku, a w jej głowie wciąż brzmiały echem słowa jedynej bliskiej
Maryna właśnie zmywała makijaż, gdy w drzwiach łazienki pojawił się Stiepan. Przestępował z nogi na nogę i wyraźnie dobierał słowa. — Maryna, czy mogłabyś…
Misza szedł obok, mocno trzymając mamę za rękę, i patrzył na nią z dołu, mrużąc oczy od jasnego słońca. Anna niepostrzeżenie mocniej ścisnęła jego małą dłoń.
„Andriusza, nie widziałeś mojego niebieskiego szalika? Tego, który podarowałeś mi na zeszły Nowy Rok?” Marina przeglądała rzeczy w szafie
Masyw Lewaniewskiego powoli zanurzał się w szarym zmierzchu, a w starym wynajętym mieszkaniu typu „czeskie” na dziewiątym piętrze panowała ta napięta cisza
Wieczór mijał dość spokojnie. Stół nakryłam jeszcze po południu. Biały obrus, przekąski, świeży chleb, pieczony kurczak. Dom wypełnił się aromatem tymianku









